WADY I BŁĘDY PROCESU INWESTYCYJNEGO I DOKUMENTACJI TECHNICZNEJ NA PRZYKŁADZIE KRYTYCH PŁYWALNI UŻYTKU PUBLICZNEGO
Obserwując proces inwestycyjny krytych pływalni użytku publicznego realizowany przez różnych inwestorów korzystających z publicznych środków inwestycyjnych w oparciu o obecnie obowiązujące prawo o zamówieniach publicznych mogłem zauważyć wiele wad i błędów w procedurach przygotowania inwestycji , także zawartych w dokumentacji technicznej.
Że jest źle z inwestycjami publicznymi widać to już tzw. "gołym okiem". Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie Redaktor Naczelna Kalejdoskopu Budowlanego, zdecydowałem się na to po wydaniu pierwszego numeru nowego czasopisma Sport Plus.
Wobec trudności zamieszczenia artykułu w czasopismach technicznych, ze względu na jego objętość, zamieszczam go na stronie internetowej naszej firmy ponieważ strona ta pełni funkcję informacyjną dla architektów, inwestorów i wykonawców techniki basenowej.
W lutym i marcu 2005 brałem udział w spotkaniach organizowanych w Centrum Budownictwa Sportowego w Warszawie z okazji otwarcia tego centrum.
Na spotkaniach tych wymieniano, że inwestycje sportowe w Polsce są ok. 50% droższe od podobnych inwestycji krajów zachodnich. To nie jest przypadek, to jest prawidłowość, której przyczyny są , przynajmniej dla mnie, jasne.
Aby inwestycja była "udana" cały proces jej przygotowania i proces realizacji muszą być prawidłowe.
Co to jest obiekt "udany"? Jest to taki obiekt , który posiada założony przez inwestora program funkcjonalno- użytkowy, posiada odpowiedni , założony przez inwestora standard i mieści się w założonym przez inwestora budżecie.
Każdy inwestor prywatny z samej istoty własnościowej dba o swój budżet, bo jeśli nie dba, przestaje być inwestorem.
Przy realizacji inwestycji publicznych wydaje się jakby inwestora nie było, bo "pozornie" nie ma właściciela.
Proces przygotowania inwestycji krytej pływalni , lecz także innych inwestycji publicznych, na przykład jakiegoś obiektu w Ogrodzie Zoologicznym, sporządzają urzędnicy publiczni właściwego stopnia: gminy, dzielnicy, miasta, powiatu, województwa.
Urzędnicy ci uważają się za kompetentnych do przygotowania procesu inwestycyjnego , gdyż uważają, że posiadają takie prawo zgodnie z prawem o zamówieniach publicznych.
Rzeczywiście jest to prawda, że posiadają takie prawo, lecz ta prawda u wielu urzędników wyłącza proces myślenia , a dbanie o dobre wykorzystanie budżetu zostało zastąpione różnymi działaniami- "robienia dobrych papierów" co jest łatwiejsze od "dobrej roboty".
Trudno oceniać istniejące organizacje instytucji zajmujących się inwestycjami, gdy rzeczywiście , jak dla krytej pływalni w małej miejscowości, w chwili przystąpienia do procesu przygotowania inwestycji, użytkownika jeszcze nie ma, lecz gdy użytkownik taki jest, nonsensem jest to, że urzędnicy tego użytkownika zupełnie wyłączają z przygotowania procesu inwestycyjnego.
Przykładem niech będzie wyłączenie personelu Miejskiego Ogrodu Zoologicznego z procesu przygotowania inwestycyjnego jakim był "przetarg na dokumentację projektowo -kosztorysową oraz materiałów przetargowych obiektu dla hipopotamów, wraz z panoramicznym akwarium morskim", przez urzędników miejskich Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, a także spotykane przypadki wyłączania personelu lokalnych OSIR z przygotowania inwestycji dla tych organizacji.
Są, co prawda są to rzadkie przypadki, że dyrektora pływalni powołano w trakcie budowy "już" na pół roku przed jej uruchomieniem ( fakt ten powodował wiele dobrego dla realizacji pływalni), trudno jednak zrozumieć dlaczego nie powołuje się tego dyrektora w chwili podjęcia decyzji i ustalenia budżetu dla budowy pływalni.
Byłby w tym przypadku już ktoś odpowiedzialny jako przyszły użytkownik, któremu musiałoby zależeć na posiadaniu udanego obiektu.
Co jest powodem wad lub błędów w procesie inwestycyjnym i w dokumentacji
Co rozumieć pod pojęciem wad i błędów zawartych w dokumentacji procesu inwestycyjnego.
Co zrobić, aby te wady nie powstawały a jeśli są to aby powodowały jak najmniejsze skutki.?
Są różne przyczyny tego, że dokumentacja procesu inwestycyjnego zawiera wady lub błędy.
Ponieważ pojęcia te są używane zamiennie, dla celów jaśniejszego rozumienia przyczyn ich powstawania przyjmijmy, że :
-Wadą jest to co jest już zawarte (choć może ukryte) w założeniach do wykonania dokumentacji. Przenosi się to do dokumentacji bez świadomości projektanta lub z jego świadomością.
-Błędem jest to co powstaje w czasie wykonywania dokumentacji na skutek zaniedbań w pracy zespołu opracowującego dokumentację.
Wadliwą dokumentacją dla procesu inwestycyjnego jest:
- Dokumentacja niezgodna z programem funkcjonalno - użytkowym przekazanym przez Inwestora lub z nim nieuzgodnionym.
- Dokumentacja w której zastosowano inne standardy rozwiązań niż je określił inwestor wyraźnie i na piśmie .
- Dokumentacja wg której koszt realizacji przewyższa koszt realizacji zapreliminowany przez inwestora.
- Dokumentacja niezgodna z warunkami lokalnymi: geologicznymi, geodezyjnymi i urbanistycznymi przekazanymi przez Inwestora lub przez niego przyjętymi do wiadomości
Nie można uważać za dokumentację wadliwą z winy projektanta taką dokumentację, dla której Inwestor nie określił parametrów podanych w pkt.1 do 4 .
Dokumentacja taka jest wadliwa nadal, lecz z winy inwestora
Błędami w dokumentacji, za które odpowiada projektant, są:
- Niezgodności lecz wyłącznie z przepisami państwowymi obowiązującymi bezwzględnie
- Niezgodności z przepisami lokalnymi, jeśli takie istnieją
- Pomyłki rysunkowe, obliczeniowe, tekstowe i dobory niewłaściwych urządzeń i materiałów.
- Niezgodności z zapisami umowy na wykonanie dokumentacji, lecz umowy traktowanej jako dobrowolnie ukształtowany wzajemnie uzgodniony dokument regulujący zobowiązania stron.
- Niejasności dokumentacji zwłaszcza takie opracowanie jej składników, że nie są one jednoznacznie i wyraźnie zdefiniowane i wyraźnie adresowane do funkcji i działań, które mają być podejmowane w procesie inwestycyjnym na każdym etapie przygotowania i realizacji inwestycji.
Głównymi największymi powodami wad są:
- złe prawo budowlane,
- fatalne prawo o zamówieniach publicznych ,
- najgorsza jaką sobie można wyobrazić praktyka sporządzania i interpretacji SIWZ i nadzoru zamówień publicznych w urzędach lokalnych i władzach centralnych - myślę tu głównie o Urzędzie Zamówień Publicznych, który jest instytucją bardziej szkodliwą niż pożyteczną, a system , który został stworzony to doskonały kamuflaż do skrywania korupcji.
Wykupuję wiele specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ) dotyczących krytych pływalni. Stałe zdziwienie we mnie budzi fatalna dokumentacja projektowa i zła organizacja przetargów. Bardzo często, bardzo wyraźnie są zapisane w SIWZ właściwe intencje przetargu, których nie można inaczej nazwać jak intencją skrywania prawdziwych innych celów. Dziesiątki a nawet setki zapytań wyjaśniających "braki" dokumentacji, w większości bzdurne , zajmują czas i koszt nie urzędników i nie samorządów (chociaż płatników na pewno), a przyczyną jest źle przygotowany proces inwestycyjny przez tych właśnie urzędników.
Za główne przyczyny wadliwości dokumentacji technicznej, lecz także całego procesu przygotowania i realizacji inwestycji, za największe wady i błędy multiplikujące się, odpowiedzialne są wymienione wyżej powody oraz instytucje ,które wymieniam poniżej:
- Inwestor, który nie przygotował właściwie procesu inwestycyjnego i nie wie dokładnie co chce zrealizować, nie posiada programu funkcjonalno- użytkowego, standardów wykonawczych i kosztu granicznego, który zamierza ponieść ,nie przyjmuje optymalnego schematu przeprowadzenia przetargu.
- Inwestor, który zamawiając dokumentację przyjmuje jako jedyne 100% kryterium wyboru oferenta cenę (czasem dla pozoru 98% i 2% za coś tam) za opracowanie dokumentacji i który nie chce lecz także nie ma możliwości odrzucenia oferty na projekt, który musi być źle opracowany bo za przykładowo 1/5 ceny, które sugerują Izba Projektowania Budownictwa i Izba Architektów, nie da się wykonać dobrego projektu. To właściwie przygotowane i opisane w SIWZ kryteria wyboru oferty gwarantują, że inwestor otrzyma to czego oczekuje , musi jednak wiedzieć czego chce.
- Instytucje państwowe, które pomimo 15 lat gospodarki wolnorynkowej, nie stworzyły przepisów państwowych podkreślam "przepisów", a nie różnych wytycznych, zaleceń itp. dokumentów "powielaczowych", które często funkcjonują zastępczo robiąc więcej szkody niż pożytku. Można odnieść wrażenie , że nie jest to przypadkowe .Powszechność wrażenia wszechobecnej korupcji może to potwierdzać.
- Izby architektów, inżynierów innych specjalności i Izba Projektowania Budowlanego, które zmuszają do przynależności i opłat lecz nie są nikomu w niczym pomocne, a stwarzają zamieszanie swoimi wydawnictwami, cennikami i różnymi zakazami i poradami, które nie są i nie mogą być obligatoryjne, gdyż są pozakonstytucyjne i nie są przyjęte przez właściciela państwowego przynajmniej jako zalecane.
- Inwestor , który nie interesuje się (albo może mu nie zezwala się z powodu interpretacji prawa) włączeniem w proces realizacji wykonywany przez wykonawcę, wyłonionego w przetargu w kontraktowanie konkretnych systemów i urządzeń, nie pilnuje standardów przyjętych w dokumentacji i ustalonych w przetargu. Włączenie w ten proces wynajmowanego inspektora nadzoru jest mało skutecznym pozorowaniem prawidłowości działania, a wyręczanie się projektantem jest w ogóle niedopuszczalne.
- Inwestorzy i władze centralne, którzy dopuszczają do procesu inwestycyjnego tak zwane kosztorysy inwestorskie i przedmiary kosztorysowe dla inwestycji publicznych, opracowane w oparciu o wydane dokumenty normatywne ("powielaczowe" zarządzenia i publikacje SEKOCENDUD i innych instytucji jak np. Izby Projektowania Budowlanego). Te przedmiary i kosztorysy nie znają żadnej nowoczesnej technologii i metodologii prac zamówień maszyn, urządzeń i materiałów, ani rzeczywistych technologii i czasów wykonania robót. Autorami tych kosztorysów i przedmiarów nie są projektanci lecz tzw. kosztorysanci ("maszynopisarze"), którzy najczęściej na żadnej technologii nie znają się. Kosztorysanci to nie kosztowcy istniejący w koncernach i kiedyś w dawnych dużych biurach projektowych, którzy gromadzili instytucjonalnie wszelkie wskaźniki kosztowe z zakresu zainteresowania koncernu czy biura. Czy nie jest to zastanawiające, że nie interesują się tą "naszą polską" metodologią przygotowania inwestycji zachodni inwestorzy i wykonawcy?
- Jednostki projektowania, które są rozproszone, nie zinstytucjonowane, nie posiadające żadnych procedur i standardów, źle skoordynowane, jeśli w ogóle są , z powodów jakie wymieniłem w pkt 2
- Jednostki projektowania , projektanci i wykonawcy robót, którzy są nieobiektywni w korzystaniu z informacji technicznej, przekazywanej przez dostawców urządzeń, systemów materiałowych i systemów technologicznych, zdarza się, że nie bezinteresownie, wprowadzanej do projektów i do realizacji.
- Jednostki projektowania, projektanci zwłaszcza architekci, którzy na skutek przerośniętych wyobrażeń o swojej roli, misji i wiedzy skutecznie blokują współpracujące specjalistyczne jednostki projektowania we wprowadzaniu dobrych rozwiązań projektowych sprawdzonych w eksploatacji i we właściwym skoordynowaniu projektów.
- Jednostki projektowania, które niewłaściwie organizują proces projektowania i pomijają niektóre konieczne składniki dokumentacji. Praktycznie nie spotyka się w projektach takich podstawowych części dokumentacji jak:
a)Technologia wszystkich funkcji podstawowych, użytkowych i pomocniczych obiektu i właściwych specyfikacji urządzeń dla tych funkcji. Dla pływalni nie tylko istnieje technologia basenowa. Architekci, którzy jakby automatycznie podejmują spełnianie funkcji głównego projektanta nie organizują opracowań projektu technologii obiektu, opisują ją niewyraźnie na zasadzie lepiej lub gorzej posiadanej intuicji ,pozostawiając niedopracowania do czasu realizacji. Obiekt powinien być projektowany do spełniania funkcji podstawowych, usługowych i użytkowych, a nie jako pomnik, chociaż czasami i taka funkcja z wyboru inwestora, ma być spełniana.
b)Część ogólna projektu realizacyjnego wiążąca wszystkie branże ,części i składniki dokumentacji i przywołująca jednoznacznie wszystkie dokumenty potrzebne w procesie realizacyjnym .
c)Zbiorcze zestawienia kosztów realizacji, które uświadomi dokładnie inwestora, lecz i głównego projektanta, jaki obiekt został zaprojektowany i jakim sposobem i kosztem ma być wybudowany, uruchomiony i oddany do eksploatacji.
Być może znajdę czas na poszerzenie omówienia postawionych przeze mnie tez. Być może zainspirują mnie do tego także czytelnicy mojej strony internetowej.
Już teraz jednak uważam za konieczne poszerzenie niektórych kwestii w związku z wypowiedziami niektórych konsultantów i prelegentów w czasie spotkań konsultacyjnych w dniach17-18.03.2005 w Centrum Budownictwa Sportowego w Warszawie. Z uwag, które wygłaszał konsultant do spraw zamówień publicznych jak usprawnić i skrócić okres od ogłoszenia do rozstrzygnięcia przetargu można było odczytać tylko to co właśnie uważam za jedną z najgorszych praktyk sporządzania SIWZ i skutków SIWZ. Czytając sporządzone SIWZ widać wyraźnie jaki to ważny jest "inwestor" i jak byle jaki jest "wykonawca", który nie wiadomo po co się pcha do tego aby wykonać inwestycję i do tego robi to natrętnie .
Trzeba zatem postawić tyle pułapek i do tego mało zrozumiałych aby go można było złapać na pomyłce gdyż nie postawił jakiegoś przecinka, jakieś parafy, nie dołączył jakiegoś papierka Jest widoczne, że żadnego inwestora nie interesuje jaka jest oferta i co reprezentuje wykonawca . Chodzi o to aby pozbyć się natręta.
Wydaje się i jest to odczuwane powszechnie, że urzędnicy inwestora już z góry wiedzą , kto będzie tym dobrym i oczekiwanym wykonawcą. Każdego "niewygodnego" trzeba odrzucić.
Wnoszenie protestów i wnoszenie odwołań do Urzędu Zamówień Publicznych jest bezsensowne. Jak można w przyszłości dobrze współpracować z Zamawiającym, z którym już na potencjalnym tylko początku wchodzi się w spór. Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych nie interesuje meritum sprawy przedmiotu oferty, w tym także wyraźne błędy techniczne. Jego interesuje tylko litera prawa a nie intencja czy też duch tego prawa.
Należy sobie uświadomić, że ryzyko poniesienia szkody finansowej w procesie realizacji obiektu ponosi głównie, jeśli nie tylko wykonawca. To wykonawca zawsze kredytuje inwestora w większym lub mniejszym stopniu w zależności od sposobu rozliczeń. Zawsze płatność za wykonanie dostawy lub roboty następuje po ich wykonaniu. Zawsze zatem jeśli dochodzi do nieprawidłowości to winien jest inwestor, który źle przygotował lub w ogóle nie kontroluje inwestycji. Zatem to nie inwestor winien bać się wykonawcy lecz odwrotnie - to wykonawca powinien badać czy inwestor jest wypłacalny, czy jest uczciwy, czy jest w stanie kontrolować realizację inwestycji i dokonywać właściwych, prawdziwych, fachowych i bezstronnych odbiorów elementów rozliczeniowych realizowanej inwestycji, czy nie zamrozi poniesionych przez wykonawcę kosztów i jego potencjału przez planowanie niepotrzebnie długotrwałej realizacji lub co gorsze nieplanowane jej przedłużanie się.
Warto aby organizatorzy i ustawodawcy prawa o zamówieniach publicznych przyjrzeli się trochę inwestycjom prywatnym. Nie trzeba wyjeżdżać za granicę na praktykę .Można tu w kraju zauważyć proces, który nie generuje strat a jeśli generuje to winien jest najczęściej nie inwestor lecz także polskie prawo budowlane , organizacje państwowe i samorządowe, które to prawo wykorzystują często w celach wiadomych.
Jak uniknąć skutków złego przygotowania i organizowania inwestycji publicznych.
Czy jest jakaś możliwość działań rozsądnych w tej prawnej rzeczywistości dla inwestycji publicznych, którą zgotował publiczny właściciel i czy jest taki właściciel?
Uważam, że taki właściciel jest. Właścicielem tym jest Państwo Polskie , które posiada instytucje państwowe i są samorządy lokalne , których inwestycje są finansowane ze środków publicznych. To instytucje państwowe wyższego zaufania publicznego i branżowe instytuty badawcze, posiadające odpowiednie akredytacje, muszą być odpowiedzialne za stworzenie takich przepisów, standardów postępowania, standardów technicznych i wymagań technicznych, które są zorientowane na odpowiednie rodzaje inwestycji dla organizacji państwowych i samorządowych.
Zarządzenie Ministra Infrastruktury z dn. 02,09,04 może być uznane za pierwszą próbę takich uregulowań, stworzenia przepisów i standardów , chociaż zarządzenie to jest dokumentem nieudanym, gdyż adresowanym do nikogo i mieszającym pojęcia, które są i powinny być używane w procesie inwestycyjnym.
Inwestorzy publiczni, stwarzający specyfikację istotnych warunków zamówienia, adresują do projektantów , bo gdzieś zaadresować muszą, stworzenie tak zwanych "specyfikacji technicznych (kuriozalna nazwa) wymagań technicznych wykonania i odbioru".
Kwitnie zatem "radosna twórczość" autorów przepisujących jedni od drugich nie mające nic wspólnego z techniką i prawem "wypracowania" , bez jakiegokolwiek poszanowania czyjejś własności, bądź co bądź intelektualnej.
Istniejące przykłady pokazują, że możliwe chociaż trudne, jest prawidłowe postępowanie urzędników. Przeciętny publiczny urzędnik lokalny woli zrealizować inwestycję na przykład krytej pływalni za 12 mln zł i otrzymać dofinansowanie niż inwestycję tańszą dwukrotnie o tych samych funkcjach użytkowych, do której też powinien i może otrzymać dofinansowanie, chociaż być może nastąpi na odcisk jakiemuś urzędnikowi wysokiego szczebla albo jakiejś innej ustosunkowanej personie.
Odważni publiczni urzędnicy lokalni, a tacy są, potrafią myśleć samodzielnie i działając w ramach takiego prawa jakie "niestety" jeszcze jest ,oszczędzać pieniądze i stworzyć dobre "udane" obiekty, dać zatrudnienie lokalnym wykonawcom i postępować uczciwie nie narażając siebie i wykonawców na straty.
Przykłady takie są. Gdy kiedyś dawałem taki przykład jednemu z inwestorów, który realizował obiekt za kwotę ponad dwukrotnie większą powiedziano mi, że lepiej takich informacji i prospektów nie wydawać. Sądzę, że dobre przykłady trzeba popularyzować a złe piętnować
o Uważam za przykłady negatywne takie jak zdarzają się w przetargach na budowy krytych pływalni "na kredyt", który ma być udzielony przez wykonawcę na przykład na 5 lat. Wykonawca nie jest bankiem aby u niego pożyczać pieniądze niezależnie od tego , czy to kosztuje podwójne odsetki i niezależnie od tego czy jest to zgodne z prawem czy też nie.
- Kto jest i będzie odpowiedzialny za stracone pieniądze i wszelkie kłopoty powstałe u wszystkich stron procesu inwestycyjnego za źle przeprowadzony przetarg i upadłość wykonawcy , co zdarza się i czy można liczyć na odpowiedzialność inwestora, który nie poradził sobie z właściwym przygotowaniem inwestycji?
- Uważam za negatywny przykład takiego przetargu, a śmiem twierdzić, że celowo, jaki został przeprowadzony przez Stołeczny Zarząd Rozwoju Miasta Warszawy, dla cytowanego obiektu ZOO w Warszawie,(bardzo trudny temat według technologii nie istniejącej w Polsce). W przetargu tym zastosowano jako jedyne 100% kryterium cenę projektu i bzdurne niewłaściwe wymagania kwalifikacyjne oraz taką datę przetargu aby w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku zaistniały maksymalne przeszkody w przygotowaniu ofert. Zastosowanie takiej procedury wyboru oferty i przebieg tego przetargu to modelowy przykład niewłaściwego przetargu.
Poglądy moje są być może kontrowersyjne, lecz moje doświadczenia oraz obserwacje i uczestniczenie w systemach projektowania i realizacji inwestycji i w kraju przez organizacje polskie i za granicą i w Polsce przez firmy inżynieryjne zachodnie w czasie 45 lat kontaktów z tymi organizacjami ugruntowały mój pogląd na te zagadnienia. Chętnie podejmę dyskusję na tematy związane z poruszanymi zagadnieniami.